Szybsza elektryfikacja aut firmowych to 38,5 tys. miejsc pracy w Polsce, 344 tys. w całej UE - analiza
Cele elektryfikacji dla firm i ograniczenie wsparcia finansowego tylko dla samochodów elektrycznych wyprodukowanych w UE może przynieść gospodarce 20 mld euro korzyści i zwiększyć inwestycje o 18 mld euro. Polska będzie drugim największym beneficjentem.
Elektryfikacja flot dużych firm w całej UE może do 2030 r. przynieść 344 tys. dodatkowych miejsc pracy i 18 mld euro nowych inwestycji. Warunkiem jest ograniczenie krajowych ulg i zachęt podatkowych do samochodów elektrycznych wyprodukowanych w Europie. Nawet w umiarkowanym scenariuszu stawką jest 196 tys. miejsc pracy - wynika z nowej analizy T&E.
Korzyści objęłyby nie tylko produkcję samochodów, ale cały łańcuch dostaw aut elektrycznych. W Polsce produkcja ogniw akumulatorowych może do 2030 r. wzrosnąć ponad dwukrotnie – z 31 do 81 GWh. Liczba miejsc pracy może wzrosnąć o 38,5 tys., z czego 82% przypadnie na sektor bateryjny.
“Rozporządzenie o flotach firmowych to nie niszowa regulacja, lecz ważna decyzja o przyszłości polskiego przemysłu motoryzacyjnego. Autorzy pokazują, że najbardziej zaawansowane części łańcucha wartości będą się rozwijać w Europie, jeżeli regulacje będą tego wymagały. Dotyczy to m.in. baterii, których Polska jest już dużym producentem, ale także systemów zarządzania bateriami – kolejnego obszaru, w którym polskie firmy mogą rozwijać zaawansowane kompetencje.
Wdrożenie tej regulacji w możliwie mocnym kształcie leży w interesie Polski. Po pierwsze, daje szansę na rozwój i wzrost zatrudnienia w istniejących i planowanych fabrykach baterii oraz ich komponentów. Po drugie, wzmacnia popyt na elektryki made-in-Europe w przededniu startu produkcji w ElectroMobility Poland w Jaworznie. Po trzecie, w dłuższej perspektywie zwiększy dostępność poleasingowych elektryków na rynku wtórnym, preferowanym przez polskich kierowców.
Projekt rozporządzenia w sprawie flot firmowych zakłada, że do 2030 r. samochody elektryczne będą stanowić 45% nowych aut kupowanych przez duże firmy. Największe korzyści przyniesie ograniczenie od stycznia 2028 r. wsparcia finansowego dla samochodów firmowych wyłącznie do pojazdów nisko- i zeroemisyjnych wyprodukowanych w Europie. Przewiduje to art. 4 projektu rozporządzenia.
Z analizy T&E wynika, że w ambitnym scenariuszu, zakładającym znacznie szybsze wycofywanie samochodów spalinowych z flot firmowych, do 2030 r. auta elektryczne mogą stanowić 69% nowych samochodów kupowanych przez duże floty. Powstanie wówczas 344 tys. dodatkowych miejsc pracy. Korzyści gospodarcze mogłyby wzrosnąć z 28 mld do 48 mld euro, a inwestycje – z 20 mld do 38 mld euro.
Najwięcej zyskają Niemcy i Polska. W Niemczech powstanie 134 tys. dodatkowych miejsc pracy, czyli 39% wszystkich nowych miejsc pracy w UE. Polska zyska 38,5 tys. miejsc pracy.
Z raportu wynika, że sam popyt na elektryki od dużych firm nie zagwarantuje, że w Europie powstanie łańcuch wartości w elektromobilności. Kluczowe są wymogi made-in-Europe zawarte w Art 4 rozporządzenia flotowego i IAA. To główny gwarant popytu dla polskiego łańcucha wartości wokół baterii. Jeżeli te regulacje nie wejdą w życie, producenci będą importować baterie, nawet jeżeli będą tylko nieznacznie tańsze od europejskich. Poluzowanie wymogów dla baterii w tej legislacji mocno uderzy w polski przemysł - dlatego trzeba się temu przeciwstawić” - mówi Adam Guibourgé-Czetwertyński, dyrektor polskiego biura T&E.
Jak ostrzega T&E, pytanie nie brzmi już, jak szybko napęd elektryczny stanie się dominujący, ale czy UE poważnie traktuje konkurencję z Chinami. Niewykorzystanie potencjału popytowego nowych przepisów byłoby historycznym błędem. Europejscy producenci samochodów mogą stosunkowo łatwo zwiększyć moce produkcyjne aut elektrycznych i ochronić miejsca pracy.
Przykładem jest Volkswagen. Koncern planuje do 2030 r. zlikwidować 35 tys. miejsc pracy. Tymczasem same nowe przepisy mogą w tym samym okresie stworzyć w firmie nawet 56,3 tys. dodatkowych bezpośrednich miejsc pracy.
„Elektryfikacja flot dużych firm ma kluczowe znaczenie dla rozwoju europejskiego łańcucha wartości w sektorze aut elektrycznych i ograniczenia zależności od dominujących globalnych dostawców. Już dziś większość firmowych elektryków trafiających na drogi w Europie jest montowana na kontynencie. Teraz Europie potrzeba gwarancji popytu, aby zapowiadane fabryki akumulatorów rzeczywiście powstały. Jeśli Europa chce przestać przegrywać z Chinami, musi postawić na elektryczne samochody firmowe wyprodukowane w UE” - dodaje Sofie Grande y Rodriguez, menedżerka ds. polityki flot firmowych w T&E.
Uwaga redakcyjna:
Cytowane wyżej szacunki dla Volkswagena oraz Polski dotyczą scenariusza ambitnego.
Powiązane artykuły
Zobacz wszystko
Jak kompetencje cywilnej motoryzacji mogą wzmacniać odporność państwa
Transformacja polskiej motoryzacji a odporność państwa
Jak kompetencje cywilnej motoryzacji mogą wzmacniać odporność państwa
Fala tańszych elektryków powiększa wybór kierowców. Sprzedaż modeli poniżej 25 tys. euro wzrośnie siedmiokrotnie
Dzięki unijnym celom redukcji emisji CO₂ oferta samochodów elektrycznych szybko się rozszerza. Osłabienie celów na lata 2030–2035 zagraża jednak dostę...
Europa płaci 200 mln euro dziennie więcej za olej napędowy – raport
Europa jest regionem świata najbardziej narażonym na wysokie ceny diesla. Napięcia geopolityczne podniosły cenę typowego tankowania o 30 euro. Kierowc...